Nie było mnie tu ponad tydzień. Cóż - dopadł mnie ponury nastrój. Nic mnie nie cieszyło, nic mi nie wychodziło. Musiałam na nowo odnaleźć swoje wesołe "ja".
W piątek pojechałam do rodziców. Wzięłam psa na spacer i ruszyliśmy przed siebie... Po polnych drogach, pobrzeżami lasu - niesamowicie jak te kilka godzin pozwoliło mi naładować moje wewnętrzne baterie. Chyba potrzebowałam pobyć chwilę sama ze sobą, przemyśleć parę spraw, zrozumieć, że niepowodzenia powinny być motywacją do działania.
W sobotę było już dużo lepiej, dodatkowo spotkanie Blogerek z Warmii i Mazur - o którym napiszę niebawem - było udane. Cieszę się, ze miałam okazję spotkać się z tyloma niesamowitymi dziewczynami.
Tyle słowem wstępu. Czas przejść do meritum dzisiejszego posta - opowiem Wam o jedwabistym fluidzie MINERAL SILK & LIFT Ingrid Cosmetics, który dostałam w ramach współpracy z Verona Products Professional.
W piątek pojechałam do rodziców. Wzięłam psa na spacer i ruszyliśmy przed siebie... Po polnych drogach, pobrzeżami lasu - niesamowicie jak te kilka godzin pozwoliło mi naładować moje wewnętrzne baterie. Chyba potrzebowałam pobyć chwilę sama ze sobą, przemyśleć parę spraw, zrozumieć, że niepowodzenia powinny być motywacją do działania.
W sobotę było już dużo lepiej, dodatkowo spotkanie Blogerek z Warmii i Mazur - o którym napiszę niebawem - było udane. Cieszę się, ze miałam okazję spotkać się z tyloma niesamowitymi dziewczynami.
Tyle słowem wstępu. Czas przejść do meritum dzisiejszego posta - opowiem Wam o jedwabistym fluidzie MINERAL SILK & LIFT Ingrid Cosmetics, który dostałam w ramach współpracy z Verona Products Professional.
