Miałam pięć, no może sześć lat, gdy w wioskowym sklepie zobaczyłam ten kolor.
Lokalna milionerka wybierała pomidory a ja z fascynacją obserwowałam jej paznokcie. Perfekcyjne, nieskazitelne, czerwone. Wtedy narodziła się we mnie miłość do lakierów i paznokciowych zdobień.
Obiecałam sobie, że kiedyś taki kolor będzie często królował na moich dłoniach.
Avon i jego lakier z serii Gel Finish, o wdzięcznej nazwie CANDY APPLE, sprawiło, że przyrzeczenie z dzieciństwa zostało zrealizowane.
I choć nie zrobiłam takiego zdobienia, jakie miała wówczas owa kobieta (ale prędzej czy później wykonam je na pewno!), to jestem nim oczarowana.
Lokalna milionerka wybierała pomidory a ja z fascynacją obserwowałam jej paznokcie. Perfekcyjne, nieskazitelne, czerwone. Wtedy narodziła się we mnie miłość do lakierów i paznokciowych zdobień.
Obiecałam sobie, że kiedyś taki kolor będzie często królował na moich dłoniach.
Avon i jego lakier z serii Gel Finish, o wdzięcznej nazwie CANDY APPLE, sprawiło, że przyrzeczenie z dzieciństwa zostało zrealizowane.
I choć nie zrobiłam takiego zdobienia, jakie miała wówczas owa kobieta (ale prędzej czy później wykonam je na pewno!), to jestem nim oczarowana.
